Blog
Gryzmoły
Siukum Balala
Siukum Balala Jestem człowiekiem
111 obserwujących 1407 notek 1845271 odsłon
Siukum Balala, 11 lipca 2017 r.

Z cyklu Wasz człowiek w Brukseli: Browar Cantillon ( 2 )

1673 68 0 A A A


image

Egipcjanka przygotowująca zacier 


Pierwsze pisane wzmianki o piwie pochodzą sprzed ponad 4000 tysięcy lat. 

Odnalezione w Niniwie gliniane tabliczki to nie przepis na warzenie piwa, ani przepisy podatkowe sumeryjskich władców nakładające akcyzę na sprzedaż piwa, tylko hymn na cześć piwa. Już samo to świadczy o tym jak traktowano ten napój wówczas, czym był i czym pozostaje do dziś dla całej ludzkości. Oczywiście piwo jest o wiele starsze niż tabliczki z Niniwy. Początki warzenia piwa to neolit i początek kultur rolnych. Początek zasiewów i zbiorów. Człowiek zaczyna doceniać korzyści płynące z uprawy roli, jest to na pewno bezpieczniejsze niż uganianie się za nieobliczalnymi mamutami.


Gdzie siew i zbiór tam trzeba rozwiązać problem z magazynowaniem zbiorów. Tak się te niewinne zabawy zaczęły. Piwo i chleb na zakwasie stworzyły się same. Cud ? chyba tak, zważywszy że chleb i piwo nie znudziły się ludzkości nigdy. Piwo pozostaje trzecim najpopularniejszym napojem ludzkości, po wodzie i herbacie. Drugie miejsce herbaty  jest całkowicie przypadkowe, ponieważ statystyki herbacie nabija miliard Chińczyków i o godzinie 17 reszta Anglików. Gdyby nas Polaków było miliard, to woda byłaby na drugim miejscu. A zaczęło się przypadkowo. Przyszło mokre lato, magazynowany w jakimś skalnym załomie praprzodek jęczmienia zakiełkował, ruszyły enzymy, potem krótki okres upałów, kiełki uwiędły, a potem przyszła powódź i stworzyła brzeczkę. Potem pojawiły się drożdże, które są wszędzie nawet w naszym luksusowym, klimatyzowanym aucie. Rozpoczęła się przemiana cukrów w alkohol. Woda ustąpiła, a w skalnym załomie pozostała zółto - zielona zawiesina. Pra - piwo. Zmartwiło to niepomiernie posiadaczy tego pierwszego, prymitywnego spichlerza. Głód, albo powrót do zajęć praojców, czyli znowu uganianie się za zwierzyną ? W czasach kiedy głód był zjawiskiem tak codziennym jak wschody  i zachody Słońca, marnowanie tak zepsutego pra - jęczmienia nie wchodziło w rachubę. Nie można marnować " płynnego chleba " Wypito i zjedzono napęczniały osad... i wówczas stała się światłość. Rozochocony wódz plemienia pierwszych rolników wykrzyknął : 
- Jest browar ! jest zabawa ! Chłopaki zalejcie resztę jęczmienia wodą, to jest niezłe. Kolejne zbiory za trzy miesiące. Damy radę. Opisany wyżej proces, my specjaliści zajmujący się zawodowo piwowarstwem, nazywamy fermentacją spontaniczną. Dwoma pozostałymi fermentacjami : górną i dolną zajmować się nie będziemy.


image


Fermentacja spontaniczna przez tysiąclecia była jedyną metodą produkcji piwa. Ponieważ fermentacja spontaniczna - z samej nazwy - nie daje szansy na powtarzalność procesu, na stworzenie piwa o tym samym smaku, kolorze i klarowności, więc piwowarzy wzorem piekarzy zaczęli zbierać drożdże pozostałe na dnie kadzi fermentacyjnej, zaczął się czas eksperymentów w piwowarstwie. Potem pojawił się chmiel, dający piwu charakterystyczny gorzki  smak, a przede wszystkim hamujacy proces psucia się piwa. Wcześniej zamiast chmielu piwowarzy do aromatyzowania piwa używali rozmarynu, kolendry i wrzosu. Potem pojawiła się maszyna parowa i możliwość kontroli temperatury, wyodrębniono kultury drożdży, które gwarantowały to o czym napisałem wyżej. Mogła powstać marka piwa. Napój o takim samym smaku, klarowności i powtarzalnej zawartości alkoholu.  Ponieważ warzenie piwa stało się biznesem, nie można było pozwolić sobie na przypadkowość, na marnowanie jęczmiennego słodu, wody i chmielu. Proces warzenia musi być inicjowany i precyzyjnie prowadzony przez piwowara. Prosi się notka o tym jak to troska o niemarnowanie przypalonego słodu skutkowała  powstaniem  portera, a w rezultacie i Guinnessa. No, ale to może innym razem. Jesienią będę w Dublinie. Może wówczas.


Z powodu tej nieprzewidywalności i małej wydajności browary warzące piwo metodą fermentacji spontanicznej odchodzą  w przeszłość. Ostatnim browarem w Europie pracującym do dziś, w oparciu o tą prastarą metodę jest brukselski  browar Cantillon w Anderlecht. Browar warzący  takie same piwo jakie pili biesiadnicy na obrazach Bruegla, o czym wiemy już z pierwszej części notki. Browar Cantillon został założony przez Paula Cantillona w roku 1900. W czasie gdy powstał był jednym z setki - sobie podobnych - małych browarów warzących piwo metodą spontaniczną, dostarczających piwo do lokalnych kafejek i restauracji. Dziś został na placu boju sam. I choć pracuje na wyposażeniu pochodzącym jeszcze z XIX wieku, to daje sobie świetnie radę, produkując 1700 hektolitrów piwa, co może nie jest imponujące w zestawieniu z całą roczną produkcją belgijskich browarów, 18 milionów hektolitrów. Rekord browaru to 2500 hektolitrów ustanowiony w roku 1958. Ale jak pamiętamy z notki o Atomium, był to rok wystawy światowej w Brukseli, którą odwiedziło ponad 40 mln gości, więc bicie rekordów nie było wówczas wcale trudne.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Map

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Wiem, uwielbiam to
  • Smaczne pieczone, ale strasznie ciężko na żołądku.
  • Za tlen dziękuję ale polecam oleum do głowy bo tam u Ciebie to chyba na miarce poniżej " min "

Tagi

Tematy w dziale Rozmaitości