Blog
Gryzmoły
Siukum Balala
Siukum Balala Jestem człowiekiem
111 obserwujących 1407 notek 1845271 odsłon
Siukum Balala, 26 stycznia 2017 r.

Z wizytą u 11- ego księcia Marlborough

917 64 0 A A A

Po powrocie znad mórz południowych stwierdzam z przykrością, że salon dalej pikuje, mamy do czynienia z kontynuacją merytorycznego zjazdu. Ubyło starych autorów, tych których lubiłem czytać, a nowych nie przybyło. Pojawił się jedynie nowy komentator, którego wcześniej nie było, nazywa się Jerzy Bukowski, chyba jest z Krakowa, nie znałem. Odszedł  również mój ulubiony bloger Amstern. Pewnych ludzi niezmiennie dopada jakieś życiowe fatum, co dekadę lub dwie zawsze ich skądś wypędzą. Taka karma. Na rower i nach Leipzig. Czytać specjalnie nie ma kogo.


Ileż można czytać tasiemcowe elaboraty produkowane na maszynce do makaronu przez blogera Obłoka, który dodatkowo przeistoczył się w onkologa z zamiarem wycinania pisowskiego nowotworu. Kolejny doktor Wilczur, też z amnezją w zakresie minionych 8 lat. Żelaznego Lchlipa też specjalnie czytać się nie da. Wyczuwam w tekstach sporą  frustrację, jakiś bezradny gniew, żal za minionym. Czyż jednak można się dziwić ? " Ostatnia nadzieja białych " świsnął puszki z drobniakami, normalnie jak u mnie w VIII klasie nasz klasowy opiekun SKO. Ale to było w podstawówce, czyżby ten od którego zależało tak wiele i tak wielu na niego liczyło i zaufało miał mentalność ósmoklasisty ? To jednak ich płaszcz i ich zmartwienie, my nie mamy ich płaszcza i co nam zrobią ?


Ten, który miał być turem opozycji okazał się być ledwie cielakiem, a delfin rwie laski na tanie linie. Naprawdę powodów do frustracji tyle, że powaliłoby niejednego twardziela. Twardy jedynie okazał się bloger Stary, który przyjął starą partyzancką taktykę " hit & run " Przed południem uderza notką i odskakuje na z góry ustalone pozycje. Nie komentuje, nie usuwa komentarzy i nie banuje. Bardzo słuszna koncepcja, bo cóż to za przyjemność z prowadzenia bloga kiedy nie można banować. Po to w Związku Radzieckim ustalono kanony niczym nieskrępowanej,  wewnątrzpartyjnej dyskusji, by je teraz jakiś Fejs niszczył ?


Mizeria polskiej polityki i publicystyki AD 2017. Niekończące się międlenie, czy znany kondotier Don Mateo El Facturro y Alimentacion zbierze swoje pułki i ruszy na stolicę ? Czy dołączy ze swoimi batalionami  Grzesio ? ... i najważniejsze, czy operetkowy Rysio Courage i jego markietanki ruszą za obrońcami wolności ? czy kotara w Sejmie wytrzyma ? Błahostki polityczne, mizeria i marność, marność, marność.


Tymczasem 24 stycznia minęła rocznica śmierci człowieka, od którego powinniśmy uczyć się uprawiania polityki, jej sensu i istoty. 24 stycznia 1965 roku zmarł Winston Churchill, dwukrotny premier Wielkiej Brytanii, Pierwszy Lord Admiralicji, Sekretarz Skarbu JKM, mąż stanu, wybitny mówca, wódz i strateg, uzdolniony malarz, historyk i literat chyba niezły, o czym zaświadcza Literacka Nagroda Nobla. Sporo jak na jednego polityka. Polityk tak wybitny, że ogłaszanie plebiscytów na najwybitniejszego brytyjskiego polityka mija się z celem, bo i tak wygra Winston Spencer Churchill, a druga będzie Margaret Thatcher.


Wiem, wiem, wykorzystał nas, oszukał, zdradził, wepchnął w ręce Sowietów. To też prawda. Tylko z jednego trzeba sobie zdać sprawę, łatwiej nam będzie pojąć o co chodzi w polityce i łatwiej będzie zrozumieć historię. Po cóż my wybieramy  polityków na najwyższe urzędy ? czego oczekujemy ? jakim celom i komu po wyborze mają służyć ? Czy mają wisieć u " Kleidy " kanclerzycy ? czy swoimi działaniami na poziomie politycznego pętaka mają uzależniać się od kabury pewnego pułkownika urzędującego za Spasską Basztą ? Chyba nie. Polski premier, polski minister, polski urzędnik państwowy powinien służyć  Polsce, Polakom i polskim sprawom i za to powinien być oceniany i rozliczany przy pomocy prostego demokratycznego mechanizmu, a nie przy pomocy rozkładanych na asfalcie diduszków.


Tak jak Winston Churchill, który był premierem brytyjskim i brytyjskiej koronie służył w każdym momencie swojego życia. I co najważniejsze wziąwszy we władanie polityczno - gospodarczego bankruta, grając blotkami, wygrał dla swojego kraju wszystko co możliwe było do wygrania. Dlatego wielkim, brytyjskim politykiem jest. My mamy pretensje do Churchilla, że zrobił nam kuku, a już do Sikorskiego, który okazał się takim sobie wodzem i jeszcze bardziej takim sobie politykiem pretensji nie mamy. Nie tego Sikorskiego mam na myśli, ten był jeszcze bardziej beznadziejny.


Winston Spencer Churchill urodził się 30 listopada 1874 roku w Pałacu Blenheim w Oxfordshire, w rezydencji rodu Marlborough jako syn Randolpha Churchilla, również wybitnego polityka, posła do parlamentu i sekretarza skarbu. Działało mądre prawo primogenitury i Winston miał nieszczęście, a może i szczęście, że urodził się jako syn Randolpha, młodszego syna 7 księcia Marlborough. Gdyby sprawy potoczyły się inaczej  odziedziczyłby cały majątek rodu Marlborough, wraz z monstrualnym pałacem i jeszcze bardziej monstrualnymi długami, zostałby 9 księciem Marlborough i wiódł nudny żywot angielskiego arystokraty, niespełnionego naukowca, jak jego stryj 8 książe Marlborough, czy stryjeczny brat, 9  książe Marlborough, który dodatkowo musiał męczyć się z przecudnej urody małżonką Consuelo, córką amerykańskiego magnata kolejowego Vanderbilta. Utytułowani ludzie mają jednak szczęście, dostają od losu piękne, uzdolnione żony, których posagi dodatkowo pokrywają ich niebotyczne długi, a ci niewdzięcznicy i tak tych swoich żon nie kochają.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Map

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Wiem, uwielbiam to
  • Smaczne pieczone, ale strasznie ciężko na żołądku.
  • Za tlen dziękuję ale polecam oleum do głowy bo tam u Ciebie to chyba na miarce poniżej " min "

Tagi

Tematy w dziale Rozmaitości