Blog
Gryzmoły
Siukum Balala
Siukum Balala Jestem człowiekiem
101 obserwujących 1363 notki 1759598 odsłon
Siukum Balala, 15 maja 2017 r.

Tomek na tropach Yeti, czyli bloger w Bisztynku ( 2 )

1107 29 0 A A A

image


Minąłem Samulewo, potem myślnik, a na końcu Sątopy. Odwrotnie niż zapisano w wielkiej księdze toponomastyki polskiej. Tam jest Sątopy, myślnik, Samulewo. Sytuacja zaczęła się klarować. Z nawigacji wynikało, że do Bisztynka pozostało niecałe 8 km i za 10 minut powinienem się tam znaleźć, więc jeśli nic już się nie przydarzy to zdążę do Miłomłyna na 15:30, tak jak to ustaliłem. Niestety pół mili za Sątopami, za zakrętem dostrzegłem ludzi w pomarańczowych uniformach. Nie byli to jednak oranżyści z Ulsteru, a znacznie gorzej. To sotnia tego atamana - watażki Szyszki zwalała dorodne, wiekowe lipy. Droga czasowo zamknięta.


image


Zawróciłem do Sątop. GPS znowu się rozszalał. Suwak skanowania map skakał od prawej do lewej, a ekran wydawał się krzyczeć i migał co chwila - let me consider ! let me consider ! Trzeba było myśleć wcześniej, jesteśmy w czarciej mocy, to lokalny trójkąt bermudzki : Grzęda - Reszel - Bisztynek. Pozwól skorzystać z dróg gruntowych - GPS nie poddawał się. Po doświadczeniach z kampanii greckiej nie mogłem się na to zgodzić. Wolałbym już zjechać z Giewontu Żukiem bez hamulców. Jak wyplątać się z tej nieoczekiwanej sytuacji ? Jak przebić się do drogi nr 57 ? Droga rokadowa Kominki - Kolno zablokowana, naprzeciw również nieoczekiwana blokada. Jeżeli Rejon Dróg Publicznych rzuci do walki jeszcze brygadę asfalciarzy i dwie brygady pilarzy to kocioł zamknie się dokładnie tak jak uczą w akademiach wojskowych. Zmrowiło mnie, poczułem się jak niemiecki generał tuż przed awansem na feldmarszałka. Mogłem jeszcze wycofać się  do Reszla i próbować przebijać się drogą na Biskupiec. Jak generał Samsonow w sierpniu 1914 roku. To byłaby jednak kapitulacja, cofnięcie się, a my gwardiejcy nie cofamy się nigdy. Przypomniałem sobie wówczas słowa mojego dziadka. Po cóż kultywujemy pamięć o przodkach ? Dziadek był jeszcze lepszym taktykiem ode mnie. Przeżył dwie wojny światowe, a na koniec załatwił u Sowietów wagon i wyjednał u naczelnika, by wagon skierowano na zachód zamiast na wschód. Tak dojechał na Ziemie Odzyskane. Gdyby pojechał na wschód dziś pisałbym niniejszą notkę na Саллон24.ru w Czelabińsku. Pisałbym oczywiście cyrylicą, a jak niebezpieczne jest pisanie notatek cyrylicą przez rozmaitych kremlowskich Gałganowów  to już uprzedzał nas nasz były - na szczęście - premier z charyzmą przez grasejujące " r " Dziadkowa przedwojenna anegdota przydała się. 

Mama ! mama ! panowie oficerowie do wsi zjechali mapy rozłożyli... i kompasy. Co to będzie działo się ? 

- Nic takiego synok, znaczy się tatki o drogę pytać będą. 


Przecież mogłem zapytać kogokolwiek o drogę. Zajechałem do najbliższego sklepu.


- Dzień dobry. Jak dojechać najprościej do Bisztynka ? - spytałem

- Najprościej to prosto - odpowiedziała pani sklepowa

- Nie da rady, drzewa zwalają

- Znowu ! wczoraj we wsi zwalali.

- Takie ich prawo droga pani. Mają piły to i zwalają.

- To niech pan jedzie na Kominki i potem do Lutr, od Lutr już droga dobra.

- Nie da rady, pod Kominkami asfalt leją i dziury łatają.

- Znowu ? w tamtym roku łatali

- Takie ich prawo droga pani. Mają pieniądze z Unii to i łatają. To nie Ukraina droga pani, że dyrektor Sławek tylko lata, a nie łata.

- W takim razie niech pan jedzie do Reszla, przed Reszlem na Grzędę, a stamtąd przez Łędławki to już bliziutko. Droga dobra, dobrze połatana.

- Dziękuję bardzo, dziękuję. Uratowała mi pani życie.

- A tam zaraz życie. Każdy wie, że do Bisztynka można i przez Grzędę. 

Ech ci programiści TomToma, uczą się, płacą za naukę, siedzą po nocach, a jak trzeba rozwiązać problem to nie wiedzą, że z Sątop do Bisztynka można i przez Grzędę. Po dwóch kwadransach osiągnąłem zaplanowaną rubież na przedpolach Bisztynka. Teraz należało przebijać się w kierunku centrum i znaleźć jakieś połączenie z drogą nr 57. Niestety dalej byłem w czarcie mocy. Minąłem przejazd kolejowy, którego nie było, bo Sowieci zabrali kolej do siebie już w 1946 roku. Jak mawiają miejscowi, szyny zostały zabrane do prostowania i do dziś nie wróciły na swoje miejsce. Ruszyłem w stronę centrum. Znaków drogowych sporo, a tablic kierunkowych  jak na lekarstwo, zacząłem się gubić. Wreszcie za szkołą dostrzegłem pierwszą strzałkę, to już jakiś kierunek złapię - pomyślałem naiwnie. Niestety napis sprawił, że po raz drugi poczułem mrowienie : Do diabelskiego kamienia - odczytałem po założeniu okularów, choć wzrok mam dobry, tyle że coraz bardziej mi się ostatnio skraca. Nie mając innej możliwości ruszyłem z duszą na ramieniu w stronę owego straszliwego kamienia.


image


Robi wrażenie, interesująca legenda, skrzętnie zeskanowałem tekst z tablicy informacyjnej. Niesamowite rzeczy się tu działy w dalszej przeszłości, ale też i tej bliższej. To może zbyt śmiała teza, ale uważam, że obecny stan salonu24, poziom dyskusji i emocji, relacje tu panujące, zacietrzewienie i tępa zawziętość to sprawa bisztyneckiego Boruty, to tu wszystko się zaczęło, tu miało swój początek. Prawda, że śmiała teza ?

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Rozmaitości