Blog
Gryzmoły
Siukum Balala
Siukum Balala Jestem człowiekiem
100 obserwujących 1349 notek 1729581 odsłon
Siukum Balala, 19 kwietnia 2017 r.

Wiosenne farewell

737 51 0 A A A

image


Wczoraj nad ranem ktoś zastukał w drzwi ogrodowe. W pierwszej chwili pomyślałem, że to window cleaner dopomina się o swoje ustawowe 3 funty. Window cleaner w dzień po Wielkanocy ? To nieprawdopodobne. Bardziej prawdopodobne jest stuknięcie się wielkanocnym jajeczkiem z Ryśkiem Petru i wspólny udział w wielkanocnej Pasterce. Odsunąłem zasłonę, a to była Wiosna, która waliła w szybę jaworową gałęzią. Nie wyglądała najlepiej. Włosy w całkowitym nieładzie, jakieś przypadkowe i przypadkowo wpięte kwiaty we włosach. Szału nie było. Wiosna jest jakaś nieodpowiedzialna i szalona.


image


Nie ma w niej tej stałości i pracowitości lata, które każdy owoc dojrzy, każdy owoc odpowiednią farbą muśnie byśmy wiedzieli, że pora rwać. Jabłko innym kolorem, porzeczkę innym, truskawkę truskawkowym, a na łany zbóż tony złotej farby. Wiosna tego nie potrafi, to leniwe fiu  - bździu. Kapryśna panienka, raz zafunduje środek lata w marcu, innym razem zimę w maju. Nie ma w niej też tej poważnej troski jesieni, która cierpliwie każdy owoc ludzkiej pracy do komory znosi. Wszystkiego dopilnuje. I jabłoni i gruszy, rzepę i brukiew dorodną zbierać pomoże. Także buraki cukrowe, by lemingom można było wytłoczyć odpowiednią ilość soku z buraka na długie zimowe wieczory. Bo jak żyć bez soku z buraka ? Lato i jesień warte są przyjaźni. A wiosna ? cóż każdy widzi, trzeba przetrzymać. Dlatego mając dość tej kapryśnej wiosny postanowiliśmy z małżonką moją Zofią odlecieć tam gdzie wiosny w zasadzie nie ma, czyli do Polski.
Obejrzeć stan gniazd rodzinnych i kondycję ptaków zimową porą. Potem wrócimy się przepakować i odlecimy w sam środek afrykańskiego lata obserwować ptactwo pod bokiem Afryki. Tym razem jednak małżonka moja Zofia wzięła sprawy w swoje ręce. Żadnych ruin, żadnych zdjęć, żadnego zwiedzania, szalonych pospiesznych wyjazdów z hotelu. Czyste lenistwo i leżenie bykiem. Wschód Słońca - śniadanie - plaża - obiad - plaża - podwieczorek - plaża - kolacja - zachód Słońca... itd. Googlowała, googlowała aż znalazła wyspę bez ruin i bez specjalnie interesujących obiektów. Jedne tylko ruiny zamku z XV wieku, ale to będzie widok z okna, więc zwiedzać nie ma sensu, no i ratusz. Reszta to szara, wulkaniczna powierzchnia i jeden wygasły wulkan, no i oczywiście plaże. Zajrzę do tego wulkanu, może coś interesującego napotkam. Ale co może być w wygasłym wulkanie ? chyba tylko zakład wulkanizacyjny. Nic specjalnego. Zatem do zobaczenia. Na płycie Manchester Airport pojawię się dopiero 30 maja o godzinie 23:30.  Niestety, witać mnie będzie tylko Krystyna Panda, sąsiadka. Z uwagi na pózną porę poprosiłem, by odebrała mnie z lotniska. Pociągi mogą nie kursować ( Brexit ) Panda to nie nazwisko, to ksywa. Krystyna Panda pracowała w Knowsley Safari Park, to stąd.
Niemniej jednak zajrzę tu czasem, bo mam neta " feel like home " 
Nara i niech wiosenna moc będzie z wami.


image


Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Rozmaitości